Jak to się mówi? Święta, Święta i po Świętach ;-)
A że miałam problem z blogiem to nawet nie miałam jak złożyć Wam życzeń i podziękować za Wasze :-(
D. był. Tym razem bardzo krótko i wszystko załatwialiśmy pędem ale normalnie się udało zrobić to co zaplanowałam ;D
Protokół przedmałżeński mamy za sobą :-) Mój ksiądz proboszcz pomimo, że początkowo że tak to ujmę nie chciał nam pomóc to jak już zjawiliśmy się u niego w kancelarii oboje był milutki, zagadywał do mnie i na koniec dodał nam otuchy bo nie ukrywając mamy utrudnione przygotowywanie się do ślubu kiedy mojego drugiego połówka często nie ma...
Zapowiedzi w mojej parafii są w trakcie :-))) Zaproszenia też już mamy (w sumie) rozdane, zostało kilka dla kolegów D., którzy pracują w sąsiednich firmach za granicą więc D. jest zmuszony wręczyć je sam.
Oprócz tego mamy już obrączki! :D I zamówiliśmy tort :-)))
Przed Świętami nawiedziliśmy tez wspólnie "mojego" Kacperka i jego rodziców zapraszaliśmy na ślub. Wprawdzie w tym samym miesiącu jego mama ma rozwiązanie ;D ale pomimo wszystko zapraszamy :-))) Dziś babcia Kacperka wychwaliła mego narzeczonego, ach urosłam o te kilka cm ;-)
Co do samych Świąt... pierwszego dnia pojechaliśmy do teściów, były rozmowy o weselu a przy okazji i okazja do kieliszka dla naszych tatusiów :-) W drugi dzień Świąt wyjechaliśmy do mojego brata. Przyznałam się mu przez telefon, że mnie nikt nie oblał to w progu chrześnica nadrobiła wszelkie zaległości :D
Słuchajcie... mam wielki dylemat... Może Wy mi doradzicie. Chciałabym baaardzo by obrączki do ślubu niosła nam moja chrześnica. Tylko pojawia się pytanie - czy ona sobie poradzi? Jest żywiołowym rozstrzepanym szkrabem, wie jak trzeba się zachować, co jest złe ale gorzej z zastosowaniem tego w praktyce - jak to dziecko ;-) W momencie ślubu będzie miała 4 latka. Czekam z niecierpliwością na Wasze opinie :-) Z góry dziękuję za nie :-)